• Wpisów: 72
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 6 562 / 1750 dni
 
greengirl
 
Dziś już po treningu i po ważeniu. W sumie to nie wiedziałam co mam dzisiaj ćwiczyć, ale wpadłam na pomysł, że długość treningu będzie zależała od mojej wagi. Tak więc jeśli przytyłam, to będę ćwiczyła dłużej, a jeśli schudłam, to krócej.

Podsumowując mój miniony tydzień, w trakcie którego znalazło się miejsce dla dwóch pizz, zapiekanki oraz lodów, byłam niemal pewna, że przytyłam, albo waga stoi. W dodatku zbliża mi się okres, więc i zatrzymanie wody w organizmie mogło mieć w tym swój udział. Ale nie! Stanęłam na wadze i... 64,3 kg czyli 0,5 kg w dół :)

Wynikające z tego postanowienie już mam: jeść pizzę raz na cztery miesiące. W tym roku zjadłam już trzy na przełomie dwóch tygodni więc kolejna pizza dopiero w styczniu 2016 roku. I spoko, wytrzymam, w zeszłym roku nie jadłam pizzy wcale i przeżyłam. Doszłam po prostu do wniosku, że na pewno schudłabym więcej, gdyby nie to, że dałam się namówić teściowej, a ona tak wymyśla jak się nudzi i po prostu nudę zajada. Nie umie też się z nikim spotkać i niczego nie zjeść. Nawet jak samochodem jedzie to bywa, że tych 40 minut nie jest w stanie wytrzymać.

Aha, no i niestety, ale będę się z nią musiała dzisiaj spotkać, bo trzeba ją na wieś zawieźć. Miałam szczerą ochotę nie jechać, ale od razu z tej wsi wybieramy się na wycieczkę z mężem, więc nie ma sensu żeby po mnie tyle kilometrów wracał. No i przy okazji dowiedziałam się od mojego Miśka, że jego mamuśka nie jest zadowolona z moich zakupów... Czaicie? Nie podoba jej się szlafrok, który sobie kupiłam, bo ona myślała, że wybiorę ten, który według niej jest ładniejszy i jest zawiedziona, że nie kupiłam sobie nowej bluzki chociaż wie, że w zeszłym tygodniu w mojej szafie pojawiło się aż siedem nowych. Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem gdy sobie coś kupię, to ona wyciąga pieniądze i mówi do mojego męża "masz, kup jej coś ładnego". Rozumiem, że mój styl ubierania może jej się nie podobać, ale takie zachowanie to już przesada i mnie po prostu obraża. Tak samo kupowanie przez nią ubrań dla mnie. I to się jeszcze zarzeka, że sobie kupiła, ale okazało się za ciasne... Ale mało tego, bo to co ona kupuje wcale mi się nie podoba. I mówię jej, że to nie jest w moim typie, to za tydzień jak już mój mąż zapomni o sprawie, to mu wciska i on mi to przynosi. Na początku tego roku wywaliłam z szafy pół reklamówki bluzek od niej, których nigdy nie nosiłam i ani moje siostry, ani nawet mama tego nie chciały. Tak więc to już niekoniecznie sprawa mojego braku gustu.

A teraz idę się pakować. Mam nadzieję, że wyjazd będę mogła zaliczyć do udanych :)

Papa :*

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.