• Wpisów: 72
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 6 562 / 1750 dni
 
greengirl
 
Mój dzisiejszy poranny trening to tragedia! Nie miałam kompletnie siły na to by cokolwiek robić. Próbowałam oczywiście, ale jak się w pewnym momencie przewróciłam na podłogę, to zdałam sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. W dodatku to moja wina, bo wczoraj byle jak jadłam- w sensie- za mało i chcąc nie chcąc będę swój trening musiała przełożyć na później. Nie ma mowy żebym usiadła na dupie i czekała do jutra.

Planuję także zakupić więcej lunchboxów i nosić je ze sobą wszędzie, bo prawda jest taka, że w moim mieście jest mało miejsc gdzie można zjeść coś zdrowego- wszędzie tylko kebaby ociekające pomarańczowym tłuszczem, frytki, gofry i lody. Musiałam zjeść frytki, bo w barze, w którym siedzieliśmy serwowali jeszcze okropną pizzę i różne rodzaje mięsa...

Waga stoi i 4 cm w pasie mam więcej. Nie wiem od czego mi się tak zrobiło...

Ale jest i dobra wiadomość. Mój mąż postanowił dziś ze mną poćwiczyć! Ciekawe czy dotrzyma obietnicy...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

 
  •  
     
    Mierzenie się w pasie to prawdziwa sztuka. Kiedy u mnie dzienna różnica wyniosła 4 cm  zacząłem się nad tym zastanawiać... :D
    Lepiej wspomóc się tutaj drugą osobą, bo mierząc siebie podświadomie bedziemy starali się oszukiwać. :)