• Wpisów: 72
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 6 562 / 1750 dni
 
greengirl
 
Hejka!
Dawno mnie tu nie było, ale prawda jest taka, że nie miałam specjalnie o czym pisać. A tak w ogóle to są wakacje i zauważyłam, że wiele osób również przestało się udzielać, więc może nikt nie zauważył...

Niestety nie mam dobrych wieści o sobie. Od czasu jak zaczęły się te straszne upały, najczęściej wstaję rano z bólem i zawrotami głowy, co uniemożliwia mi wykonanie porannego cardio, więc moje wyzwanie leży i kwiczy. Niestety. W dodatku waga znów polazła w górę: 67,7 kg. Po prostu porażka totalna! Jeszcze trochę i wrócę do wagi z początku roku!

Dziś rano się załamałam. Naprawdę nie mam już siły, a powoli także ochoty na robienie czegokolwiek. Cały mój wysiłek na nic i jeszcze we wtorek usłyszałam jakie to mam grube nogi i cellulit... No nie ma to jak wsparcie rodziny! Od kilku lat walczę- bezskutecznie. Co mi po mięśniach ukrytych pod warstwą tłuszczu? Tyle tylko, że dodają na wadze. A teraz jeszcze ta pogoda i przybieranie na wadze właściwie z powietrza. Schudnięcie tych kilku kilo zajęło mi kilka miesięcy, a wróciły w ciągu jednego tylko, więc naprawdę czarno to widzę. Co roku obiecuję sobie, że w te wakacje się uda i się nie udaje. Za rok... cóż, za rok jak znów się nie uda, to albo odsysanie tłuszczu, albo po prostu będę trupem, bo jak mam się męczyć kolejne 20-30 lat z odchudzaniem a i tak umrzeć niezadowolona ze swojego wyglądu, to równie dobrze może mnie już nie być za rok. Mam tego po prostu serdecznie DOŚĆ!!

I nie piszcie mi, żebym się nie poddawała i że będzie dobrze. Ja wiem, że nie będzie. Tak samo z pracą jak i z odchudzaniem i byciem fit. Gdyby miało być dobrze- byłoby już dawno. Nie wyleguję się w łóżku i nie marzę, tylko działam, ale ileż można? Po tylu latach należy mi się coś więcej niż ciągłe rozczarowania i brak chęci do życia. Po prostu nienawidzę swojego ciała, bo nic nie da się z nim zrobić. Ile bym nie pracowała to i tak gówno z tego. Już nie umiem się nie przejmować. Po tylu latach pracy nad sobą jestem po prostu jednym wielkim pośmiewiskiem!

Idę sobie... poćwiczyć

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Napisz na pw, pomogę Ci na pewno. :)
     
  •  
     
    @Za jakie grzechy,dobry Boże!?: widać coraz bardziej odstającą oponkę i ocierające o siebie uda. Na szczęście jeszcze ich sobie nie obtarłam, ale przeszkadza gdy chodzę, bo jedna noga zaczepia o drugą i hamuje... Do miasta chodzę, bo nie mam roweru. I niestety, ale te małe kroczki to ja robię w miejscu, nie do przodu, bo tyle co ich zrobiłam to się powinnam przesunąć o ten kawałek dalej :/
     
  •  
     
    Ja bym na twoim miejscu olała wagę, a zaczęła zwracać uwagę, na to co widać. Niektórzy tak mają, że schodzi im pare centymetrów dzięki diecie i ćwiczeniom, inni muszą trochę bardziej się w to zaangażować. Zostań na razie przy diecie i naturalnym ruchu. Zamiast jezdzić autem do miasta idź na nogach lub zajedź rowerem. Niekoniecznie na tej saunie,ale pod wieczór.Małymi kroczkami,a do celu