• Wpisów: 72
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 6 562 / 1750 dni
 
greengirl
 
Dzisiaj moja "ukochana" teściowa wraca ze wsi. Wczoraj mieliśmy po nią jechać, ale się szczęśliwie rozmyśliła. Być może wujek dał jej porządnie popalić, bo on także na dłuższą metę nie jest w stanie jej znieść. Całe szczęście jedziemy po nią dopiero późnym wieczorem, więc się guzdrać nie powinna i jest większe prawdopodobieństwo, że podczas jazdy nie będzie bez przerwy nawijać. Wieczorem jest zazwyczaj zbyt zmęczona, a gdy jest ciemno, to nie czepia się nawet, że za szybko jedziemy. Może sobie wreszcie radia posłucham, bo niestety nie mam w domu, a jak ją wieziemy to słuchania nie ma. Jak już się teściowa nie ma czego przyczepić, to wyłapuje coś z wiadomości i nawija, a jak nie ma pomysłu, to każe radio wyłączyć. Tylko się później dziwi, że nic nie wiemy, bo przecież "wszędzie o tym mówią". Nie raz już ją prosiłam, że chciałabym posłuchać, na co ona, że tam nie ma niczego ciekawego i nawija dalej. Totalna olewka po prostu, więc jak o coś mnie pyta to udaję, że nie słyszę, bo się skupiam na radiu. Się obraża wtedy, że już nie ważne, albo że powtarzać nie będzie... No tak straszliwie mi przykro, że nie okaże mi łaski i nie powtórzy! Ojoj, chyba będę płakać! :)

W niedzielę złapałam strasznego doła. Z resztą pisałam o tym w poprzednim poście. Mąż chciał mnie zabrać nad jezioro, ale nie pojechałam. Zamiast tego przez godzinę ryczałam i rozbolała mnie głowa. Ćwiczyć poćwiczyłam, głównie z przyzwyczajenia. Cieszę się, że mój organizm na stres nie reaguje już ssaniem w żołądku tylko właśnie tym, ale to już nie było to samo...

Naprawdę zaczynam czuć się niepotrzebna i ciągle oceniania przez innych, a co za tym idzie, rzadko wychodzę z domu, by przypadkiem nie usłyszeć czegoś przykrego. Najgorsze są pytania o pracę... Już sobie z tym nie radzę. Postanowiłam sobie, że pójdę do szkoły- źle, bo powinnam znaleźć pracę, bo już jestem za stara na naukę... I jak się tak nasłucham od tych wszystkich ludzi, to chciałabym stąd uciec. W nikim, jak się okazuje, nie mam wsparcia, nie mam z kim porozmawiać. Przed wakacjami wiedziałam jaki kierunek wybrać, obecnie na samą myśl, że będę się musiała uczyć robi mi się niedobrze. Nie wiem już co chcę robić. Nie mam pojęcia. Nie mam celu w życiu. Niewiele rzeczy mnie cieszy i na niewiele mam ochotę. Gdyby mi ktoś dał teraz 1000 zł, to prawdopodobnie bym je schowała, bo nie wiedziałabym na co wydać. Niby potrzebuję kilku ciuchów, ale nie mam ochoty na latanie po sklepach i pewnie nie wiedziałabym co wybrać... Już nawet o niczym specjalnie nie marzę :/


człowiek.jpg


Od ostatniej niedzieli wiodę naprawdę smutny żywot. Nie wiem po co robię cokolwiek, skoro to nie ma sensu. Czasami czepiam się czegoś i robię to, ale cały czas chce mi się płakać. Nie nadaję się do niczego- wiem, że nie i nie muszę wychodzić z domu po to, by to usłyszeć- ja to wiem.

A tego radia pewnie i tak nie kupię...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

 
  •  
     
    Nigdy nie jest za późno na podnoszenie kwalifikacji. :)
    Oceny innych są często cenne - nawet jeśli są specjalnie hiperbolizowane, żeby nam dopiec. Najważniejsze to ugruntować sobie priorytet we własnej opinii, a cudzymi się tylko posiłkować. :)
    Mam nadzieję, że szybko uda Ci się wziąć się w garść.